NA ZAMÓWIENIE

 Od maja 2020 ostatecznie rezygnujemy z tworzenia produktów na zamówienie.


Dlaczego rezygnujemy z tworzenia na zamówienie?

Od początku istnienia Wild Wood Stories wiedzieliśmy, że chcemy sprzedawać nasze produkty w przystępnych cenach. Szukaliśmy cen, która będą idealną równowagą między kreatywną i fizyczną pracą jaką wkładamy w tworzenie Wild Wood Stories, opłatami jakie niesie ze sobą prowadzenie naszej firmy, a przystępnością cen dla naszej grupy odbiorców (bo mamy marzenie, żeby Dziki Dąb zamieszkał w jak największej liczbie domów).

Przez bardzo długi czas tworzyliśmy na zamówienie, ponieważ była to pozornie pewniejsza praca niż tworzenie produktów do sklepu, które nie zawsze się sprzedawały (tak, tak, zanim dotarliśmy do obecnych form, które lubią się sprzedawać, bywały formy, które zalegały w magazynie na długie miesiące). 

Niestety, po jakimś czasie dotarło do nas, że tworzenie na zamówienie wymaga zupełnie innego cennika niż tworzenie modeli do sklepu. Dotarło to do nas, bo pracowaliśmy bardzo dużo (szczególnie Sebastian siedział często w pracy od rana do nocy), a cały czas brakowało nam na podstawowe opłaty.

Szukaliśmy i kalkulowaliśmy więc dalej, bo coś z naszym systemem było nie tak.

Doszliśmy do tego (lepiej późno niż wcale), że tworzenie na zamówienie, pod konkretny wymiar, nawet naszej sztandarowej ławeczki Lykke zajmuje dużo więcej czasu niż tworzenie ławeczek do sklepu (1 ławeczka pod wymiar= 2,5 ławeczki do sklepu w tym czasie).

Podobnie tworzenie stolików pod wymiar (czyli na nowo rozpisywanie i przeliczanie wszystkich wymiarów stolika) i szukanie konkretnych dech wg zamówienia klienta oznacza, że Sebastian robi coś dwa-trzy razy wolniej niż jeśli robi wymiary, które już zna i ma dokładnie rozpisane, w dodatku wybiera dechy "pod siebie".

Do tego dochodził duży stres, bo Sebastian jest w swojej pracy perfekcjonistą i zawsze chce sprostać oczekiwaniom zamawiającego. 

Warto też wspomnieć, że Dziki Dąb z którym pracujemy jest bardzo specyficzny. Każdy kawałek jest inny co wpływało na stopień trudności realizacji zamówienia. Na szczęście w 98% przypadków zamawiający byli bardzo zadowoleni z drewna, które wybrał dla nich Sebastian, ale stresik zawsze był :)

Dodam do tego, że mam wrażenie, że w 2019 roku od stycznia do marca odpowiadałam całymi dniami głównie na maile w sprawie zamówień zaniedbując inne części Wild Wood Stories.

Stanęliśmy więc przed wyborem- albo podwyższamy ceny produktów robionych na zamówienie dwu-trzykrotnie (a wtedy ceny robią się "z kosmosu"), albo... rezygnujemy z tworzenia na zamówienie.


Wybraliśmy tą drugą opcję. 

Dzięki temu nadal możemy być dostępni cenowo dla większej grupy odbiorców oraz działamy dużo sprawniej i wg konkretnego schematu. To sprawia, że możemy przygotować dla was więcej nowości, wdrażać nowe pomysły, działać w konkretnym rytmie i w końcu nie zalegać z opłatami :)

Mam nadzieję, że zrozumiecie naszą decyzję, bo dzięki niej my jesteśmy dużo szczęśliwsi i taki model pracy sprawia, że dużo więcej światła i radości pojawiło się w Wild Wood Stories.

Ula i Sebastian

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów